wtorek, 5 lutego 2013

Tygrysie Wzgórza


Tygrysie Wzgórza

Sarita Mandanna


„Wzloty i upadki tworzą nasz los na tym świecie.” życie tak nieprzewidywalne i zaskakujące, że przynosi nam wiele niespodzianek. Niewiadomo co nas czaka, lecz brniemy przez życie, a to co w między czasie stracimy nie zawsze da się odzyskać.
Nie powinno się oceniać książki po okładce i ja tym razem się na tym przejechałam. Patrząc na okładkę spodziewałam się  raczej ckliwego romansu, książka jednak mnie mile zaskoczyła. Dzieło Sarity Mandanny , jest wspaniałą sagą porównywaną do „Przeminęło z wiatrem”
Przenosimy się do Indii, do malowniczego Kodaku, gdzie dzieje się akcja powieści. Wszystko zaczyna się przyjściem na ten świat Dewi, której narodzinom towarzyszyły niezwykłe znaki. Dowiadujemy się od razu, że jej życie nie będzie usłane różami. Rozpieszczana przez bliskich, spędzała swoje młodzieńcze czasy spędzając czas jak najlepiej się da ze swoim przyjacielem Dewanną. Jego życie było pasmem nieszczęść, jednak od początku lubiłam tę postać, czego nie mogę powiedzieć o Dewi, która była kapryśną i pewną siebie pięknością, której wybuchy gniewu najzwyczajniej w świecie mnie wkurzały.
Zawsze stawała w obronie swojego młodszego przyjaciela, który sądził, że są sobie przeznaczeni i razem spędzą resztę życia. To jednak nie miało nic wspólnego z planami Dewi. Roztaczając j swe wdzięki wiedziała, że żaden mężczyzna się jej nie oprze. Wykorzystywała tą  jakże przydatną słabość męskiej części społeczeństwa, ku krytyce wielu kobiet, oburzonych brakiem poszanowania dla tradycji. Kobieta powinna się szanować i dbać o swoją reputację. To jednak nie jest najważniejsze dla Dewi, kiedy chcę osiągnąć cel: Maću, przystojny pogromca tygrysa. Wiedziała że jej serce jest zarezerwowane tylko dla niego. Ale co z Dewanną? Jeden moment i wszystko się zmienia, zamiast współczuć Dewannie zaczynam mieć go dość. Cały czas wydawało mi się, że nie ma osoby bardziej znienawidzonej przez los niż właśnie On. Nie do końca świadomy postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i staje się przyczyną dalszych nieszczęść, z którymi cała trójka będzie musiała sobie radzić.
                W książce oczarowały mnie wspaniałe opisy krajobrazu Indyjskiego Kodaku. To właśnie one umilały mi czytanie, książka pochłonęła mnie całkowicie. Z przyjemnością czytałam nieprzewidywalne i pokrętne losy bohaterów. Jestem pewna, że tak jak i mi tak wielu osobą książka przypadnie do gustu.

Za możliwość przeczytania dziękuję
                                                  : 

4 komentarze:

  1. Zostawiałaś mi dość intrygujący komentarz odnośnie książki Wielki północny ocean. Ciekawa jestem dlaczego tak uważasz? Książka ma swoje wady, trudno się w nią wciągnąć, a sama akcja jest powolna. Nie nazwałabym jej jednak słabą, ponieważ jej przeczytanie daje satysfakcję, dużo emocji, a sama historia zapada w pamięć. Z chęcią poznałabym Twój punkt widzenia, ponieważ do tej pory jest niewiele recenzji tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Po przeczytaniu recenzji mam wrażenie, że chcesz powiedzieć o niej coś więcej. Tekst wygląda jakbyś przerwała w połowie pisania. Z przyjemnością doczytam resztę , choć książka nie brzmi na zbyt ciekawą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha i mam prośbę. Rozważ inną kolorystykę bloga bo krwista czerwień(posty) lub ciemny niebieski (lista recenzji) na czarnym tle klują w oczy.

      Usuń
    2. Dzięki za zainteresowanie, ale kolorystyka nam odpowiada. Jest w planach autorska grafika.

      Usuń